Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 marca 2017

O tym, jak wkurzają mnie faceci

Brak komentarzy | skomentuj (+)
A wkurzają mnie chorobliwie.
Oczywiście, nie każdy facet działa na mnie jak płachta na byka, nie jest aż tak źle. Ale są pewne typy "mężczyzn", które sprawiają, że moje kobiece i jakże czysto mordercze instynkty odradzają się we mnie, jak feniks z popiołów, a potem skaczą do gardła. Nie mojego, na szczęście. Skaczą do gardła tego chłopca, bo czasami nawet facetem nazwać go nie można. Chłopca, który loguje się na facebooka, zakrywa własną twarz maską Anonymous i przybiera wymyślone, przebojowe imię i nazwisko, bo wstydzi się wypowiadać pod własnym. W internecie wszyscy jesteśmy odważni, czyż nie?

XXI wiek zaowocował wspaniale rozwiniętymi technologiami, jak chociażby smartfony, którymi zrobicie zdjęcia delfinom pod wodą, soczewki, którymi zdołacie zarejestrować otaczającą Was rzeczywistość w postaci filmu, postęp w medycynie i superskomplikowane operacje na serduszkach minimalnych rozmiarów, jak i wiele, wiele innych cudownych rzeczy, które sprawiają, że mamy wiarę w nas, ludzi i w następny dzień.

środa, 8 marca 2017

Nie jestem svenskfreakiem

Brak komentarzy | skomentuj (+)
Zawsze powtarzam, że jeśli już chcecie iść na studia, to zróbcie to zgodnie ze swoimi zainteresowaniami - w przeciwnym razie w ciągu następnych trzech lub i więcej lat zgubicie się w rachunkach, ile razy w tygodniu mieliście ochotę podjeść trochę cyjanku, przedawkować z APAPem lub zakopać się żywcem w ziemi tak, by nikt (a w szczególności wykładowcy) nie mógł Was znaleźć.

Pewnie sobie myślicie: Aha! To właśnie dlatego jej wybór padł na filologię szwedzką. Bo już za dziecka znałam wszystkie baśnie, bajki i mity skandynawskie, pod łóżkiem hasały mi elfy i rusałki, szwedzki Mikołaj (Tomten) przychodził do mnie na gwiazdkę i wyglądał jak przebrana czarownica z najgorszych sennych koszmarów, a z okazji Midsommar skakałam wokół wielkiego pala z wiankiem na głowie i jak cała Szwecja, śpiewałam wesołe piosenki. Cała kultura Szwecji, całej Skandynawii, napawała mnie optymizmem, motywowała do przeczytanie kolejnego dzieła Strindberga i do udzielania się we wszystkich (koniecznie we wszystkich!) szkolnych kółkach zainteresowań na modę szwedzką.

środa, 11 stycznia 2017

5 semestrów filologii szwedzkiej - wnioski

2 komentarze | skomentuj (+)

Noworoczne postanowienie dalej w mocy - obiecałam sobie pisać nieco częściej, regularniej, za to może trochę krócej, ale jakiś kompromis musi być. Choć z zewnątrz tego nie widać, wiem, że wiele osób czyta tego bloga właśnie przez wzgląd na posty o filologii szwedzkiej na UJ w Krakowie - pozdrawiam wszystkich utajnionych czytelników, których mijam na korytarzach Paderevianum :) Zagadajcie kiedyś, ja wbrew pozorom naprawdę nie gryzę!

Ale dobra, koniec swawoli. Zaraz skończy się (oby pomyślnie) piąty semestr moich studiów filologicznych na specjalizacji: język szwedzki. Trochę się przez ten czas zmieniło, w tym moje spojrzenie na wiele spraw, podejście do wielu innych. Co tu dużo mówić, jakie wnioski po pięciu semestrach filologii szwedzkiej odnośnie samego studiowania tejże filologii?

czwartek, 31 marca 2016

Dwadzieścia jeden lat stagnacji - koniec, rusz się!

Brak komentarzy | skomentuj (+)
     Kiedy byłam młodsza, ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam tego momentu, gdy w końcu będę pełnoletnia i dostanę do ręki dowód osobisty, czyli "przepustkę do robienia wszystkiego". I strasznie mi się ten czas dłużył. Pewnie nie tylko mi, to chyba już taka zależność, że do osiemnastki jeden dzień trwa tydzień, a po niej - dzień można zmierzyć w pstryknięciu palca. W każdym razie, marzyłam i planowałam wtedy bardzo dużo i wydawało mi się, że potrafię znaleźć awaryjne wyjście z każdej sytuacji.
     A teraz mam dwadzieścia jeden lat - i co dalej? I nic, moje planowanie nie brało pod uwagę tego, że plany mogą się zmienić.
     Dwadzieścia jeden, oczko, to tak naprawdę tylko taki symbol. Wybicie północy w dniu kolejnych urodzin (tych czy następnych) nie skutkuje nagle masą siwych włosów czy kurzych łapek. A jednak, to właśnie symbole najbardziej pomagają nam zorganizować sobie życie. Postanowienia noworoczne (a więc nowa-lepsza ja!), nadejście wiosny (a więc wiosenne porządki), data nadchodzących wakacji (a więc dieta i detoks, bo przecież w tym stanie nie założę bikini!) i tak dalej.

piątek, 4 września 2015

O pracy za granicą

2 komentarze | skomentuj (+)
plus kontra minus

     Emigracja za chlebem stała się codziennością kilka lat temu, gdy rzesze naszych rodaków wybrały się aż za morze, ocean, albo tylko za granicę do naszych zachodnich sąsiadów. Sto kilometrów, trzysta czy tysiąc - tak naprawdę, nie ma to znaczenia, bo każda odległość jest "czymś". Choć Polska uchodziła przez chwilę za "zieloną wyspę", ilość wyjeżdżających wcale nie uległa zmianie. I rośnie do dzisiaj.

     Kilka słów o pracy za granicą.

     Wiele osób, nie tylko młodych, chciałoby wyjechać, zarobić trochę grosza i wrócić. Wielu się to udaje, ale na początku każdy zawsze ma ten sam problem: jak to zrobić? Jeśli nie ma się znajomego, który wkręciłby w biznes, to słabo. Większość już się poddaje i daje sobie spokój. Rzeczywiście, praca przez znajomego jest najpewniejszą drogą, ale nie jedyną. Obecnie mamy łatwy dostęp do wielu internetowych portali z ofertami pracy, których wiarygodność jest kontrolowana i dokładnie sprawdzana. Praca-za-granica.pl czy Pracuj.pl to tylko niektóre możliwości. Jeśli zna się język urzędowy kraju, do którego planuje się wyjechać, można poszukać na tamtejszych stronach z ogłoszeniami.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Jak skutecznie oszczędzać?

7 komentarzy | skomentuj (+)
     Mówi się, że czas to pieniądz.
     Niektórzy narzekają na brak czasu, inni na brak pieniędzy - no takie życie, co poradzić. Są jednak też osoby, którym brakuje i tego, i tego. Właśnie, jak to się dzieje, że jednym nie brakuje niczego? Dlaczego niektórzy mogą sobie pozwolić na studiowanie dwóch kierunków i regularne chodzenie na fitness i basen, a do tego jeszcze na gotowanie zdrowego jedzonka i bycie szczęśliwym? A czemu inni mogą któregoś dnia iść do sklepu i kupić sobie nową śliczną garsonkę albo wspaniałe skórzane kozaczki? Oczywiście, mowa tu o kobietach... Mężczyźni, dajmy na to, niech zdecydują się nagle iść do Saturna i kupić xboxa z pięcioma najnowszymi grami. Kto im zabroni?

     Jak oszczędzać?
     Tym razem zerknijmy jednak na kupkę pieniędzy, która gdzieś tam leży, a czas pozostawmy swojemu czasowi. Na wszystko przyjdzie pora!
     Ktoś może już w tym momencie zaoponować i stwierdzić, że oszczędzać mogą tylko ci, którzy sporo zarabiają i wrzucenie 100 złotych miesięcznie do świnki-skarbonki nie sprawi, że któregoś dnia przed 1-szym nie będzie czego do garnka włożyć. Nie trzeba być milionerem, żeby uciułać parę groszy na wymarzoną torebkę czy grę albo nawet komputer. Choć będąc krakowiakiem, to trochę nam może być łatwiej... w końcu takie centusie z nas, że głowa mała!

poniedziałek, 8 września 2014

Rajdowiec na drodze

5 komentarzy | skomentuj (+)
     - Gdzie mam jechać?
     - Prosto - odpowiada instruktorka jazdy, gdy jedziemy jedną z bardziej ruchliwszych ulic w Krakowie.
     Przytakuję.
     - Ale prosto-prosto czy prosto-w-prawo? Za tym białym czy granatowym?
     Instruktorka uśmiecha się szerzej, mówi, że za granatowym autem i zaraz przypomina mi, że to gruba prosta decyduje, jak idzie droga. No tak, jak mogłam zapomnieć? W końcu zaliczyłam lekcje teorii - jedyne pół roku temu.

piątek, 22 sierpnia 2014

O krakowskiej Szóstce

7 komentarzy | skomentuj (+)
     - Tu gdzieś na Kazimierzu do liceum chodziłaś? - pyta mnie instruktorka jazdy, kiedy jedziemy ulicą Krakowską, a ja myślę tylko o tym, żeby nie przejechać jednego z tych bezmyślnych człowieczków.
     - Mhm, do Szóstki.
     Kobieta z uznaniem kiwa głową.
     - To ładnie, wysoki poziom.

     Blogspot w tym tygodniu trzęsie się od postów z serii "Back to school! - zakupy #1", gdzie dzieciaczki w różnym wieku prezentują caaaałą swoją wyprawkę szkolną. Zeszyty, plecaczki (plecaki vintage są naprawdę głupim wyborem, przekonają się o tym, jak zapakują książki na 7 przedmiotów jednego dnia), piórniczki, długopisy, farbki, bloczki rysunkowe, techniczne... ogrom! Jakby pomyśleć, ile rocznie idzie na to pieniędzy w całym kraju... ale to temat na następny post.
     Stąd też mój dzisiejszy post, ale nie o mojej wyprawce szkolnej, pfu, studenckiej!, ale o liceum, do którego chodziłam przez ostatnie 3 lata. Paradoksalnie, te trzy lata były jednocześnie najlepszymi w moim życiu, jak i najgorszymi. Dziwne, prawda?

poniedziałek, 7 lipca 2014

Na dobre i na złe

8 komentarzy | skomentuj (+)

     Gdyby spytać dziecko, czym jest rodzina, to odpowiedziałoby zapewne "no, mama i tata to rodzina, i jeszcze Pimpek, nasz pies". Jakiś starszy ktoś dodałby, że babcia i dziadzio, i wszystkie ciocie i wujkowie, kuzyni. Wymieniać można długo, bo w końcu powiązania rodzinne rzeczywiście mogą nie mieć końca, a nawet trochę wspólnej krwi czy powiązania prawne czynią z większej ilości rodzinę. Ale dzisiaj przyszło mi do głowy opisać inną rodzinę - moją, ale nie rodzoną. Kto zgadnie, o kogo chodzi?


Nieraz pierwsza w życiu rozmowa może się okazać rozmową na parę(naście) następnych lat.

Szablon wykonany przez Patrycję Grzyb dla bloga
Z J A D L A M - S Z M I N K E.pl
2017 | All Rights Reserved

kontakt: wanilijowa@gmal.com