Ułamek sekundy i tada-da, nowy rok i to już nawet 7 dzień! Miesiąc wielkich postanowień już się zaczął, a przecież wiemy doskonale, jakie postanowienie pojawia się w naszych nowych, pięknych kalendarzach dosłownie co roku. Bycie FIT jest w modzie zawsze i walczyć z tym się po prostu nie opłaca. Szkoda czasu, nerwów i sił na tłumaczenie - sobie i innym - że wcale nie chcemy być piękni, młodzi i kasiaści. W głębi duszy przynajmniej 75% z nas bardzo chce być fit, bardzo chce być pięknym i młodym (no i zarobionym, jak mało kto), ale wbrew pozorom wcale nie jest to takie proste.
Pomyślałam. Przeanalizowałam. I już wiem, jak można przygotować się do bycia fit. Bo - wierzcie lub nie - kupienie karnetu OPEN na siłownie i drogich butów do biegania to nie wszystko. Odkąd pamiętam, miałam nadprogramowe kilogramy (tylko na zdjęciach z wczesnych lat dzieciństwa jestem fit... a potem zaczęły się kolacje w Mc'u i KFC, popcorn na głębokim tłuszczu i multum słodyczy) i za sobą kilka prób zrzucenia ich. Gdy szłam do liceum, udało mi się zrzucić 13 kg, jednak przez późniejszy tryb życia (tryb siedzący non stop - a to w szkole, a to w domu nad książkami) i ruch niemal jedynie na WFie, sprawił, że wszystko wróciło, z nadwyżką. Potem studia - znowu siedzenie, siedzenie i siedzenie. Kilka razy podrywałam się na siłownię, ale różnie to z nią wychodziło. Wykręcałam się brakiem czasu, a tak naprawdę brakowało mi motywacji, bo nie było aż tak źle.
Aż pewnego słonecznego dnia w czerwcu 2016, tuż przed sesją, stanęłam na wagę, która niemal krzyknęła: 87kg. Osiemdziesiąt siedem. Naprawdę, nigdy nie było aż tak źle. Więc nagle pojawiła się motywacja. Ale wiedziałam, że nieoczekiwane rzucenie się na siłownie i robienie 200 brzuszków dziennie nic nie da, dlatego też...
Aż pewnego słonecznego dnia w czerwcu 2016, tuż przed sesją, stanęłam na wagę, która niemal krzyknęła: 87kg. Osiemdziesiąt siedem. Naprawdę, nigdy nie było aż tak źle. Więc nagle pojawiła się motywacja. Ale wiedziałam, że nieoczekiwane rzucenie się na siłownie i robienie 200 brzuszków dziennie nic nie da, dlatego też...
No właśnie, jak w ogóle zacząć?